Skip to content
Menu

Chwalić by motywować i wspierać

Jak chwalić by motywować? Wbrew pozorom nie jest to takie oczywiste i proste zadanie. Dobrze sformułowany komplement wzmacnia i dopinguje do działania. Zdawkowa, nieszczera lub nieprzemyślana pochwała może podciąć skrzydła oraz zaszkodzić zarówno osobie obdarowującej, jak też i obdarowywanej.

Chwalenie to wartościowa sztuka – za oceanem o tym wiedzą!

Wieloletni prezydent Stanów Zjednoczonych Georg W. Bush podczas jednej ze swoich wizyt na Południowym Uniwersytecie Metodystów powiedział:

Do tych, którzy dzisiejszego popołudnia uzyskali na dyplomach wysokie odznaczenia i honory, mówię: dobra robota! A do trójkowych studentów powiem tak jak zawsze: ty też możesz zostać prezydentem!

Prezydent Bush zażartował z siebie i swoich nie najlepszych wyników w szkole. Tą krótką wypowiedzią przekonał audytorium, że szkolne oceny nie przekreślają i nie definiują ostatecznie naszych możliwości. Docenił, dowartościował, zmotywował jednych i drugich. Dał jednocześnie wszystkim studentom nadzieję na przyszłość. To prosty i genialny przykład, że chwalenia można i warto się nauczyć! Idealny dowód na to, że gdy chwalimy to skutecznie motywowujemy innych do działania. Na pocieszenie możemy dodać, że nie wszyscy poprzednicy, jak też następcy Busha podzielali opinię, że warto chwalić by motywować.

Chwalić by motywować – to w Polsce jeszcze przed nami

Na zebraniu rady nauczycielskiej dyrektor szkoły przedstawia nowego nauczyciela takimi słowami: „Pan X jest wuefistą, ale bardzo porządnym wuefistą.” Łatwo się domyślić, jaka była reakcja zebranych, a zwłaszcza tych, którzy mają podobne wykształcenie co nowo przyjęty pracownik. Jednym zdaniem dyrektor wyraził swoją negatywną opinię o całej grupie zawodowej. Co więcej, słuchacze nie odniosą wrażenia, że było to mało istotne, niefortunne przejęzyczenie. Nabiorą raczej przekonania, że dyrektor wyjawił głęboko skrywaną opinię, której nie powinien wyrażać nawet na prywatce u znajomych.

Czy dyrektor szkoły sprawił, że pozostali nauczyciele uwierzą w to, że nowy pracownik jest porządnym wuefistą? Wątpliwe. Po takim powitaniu, Pan X będzie się musiał mocno postarać, aby zmyć z siebie odium niefortunnego „toastu” i samemu udowodnić swoją wartość. A zatem mówca zaszkodził zamiast pomóc!

Inna dyrektorka szkoły postanowiła publicznie nagrodzić rodziców, których dzieci w ostatnim roku szkolnym odniosły wybitne osiągnięcia w nauce. Wręczając skromne upominki ostatniemu z rodziców dodała taki oto komentarz: „Miło mi jest gratulować rodzicom udanych dzieci, co nie znaczy, że pozostałe dzieci nie są udane. Ale to są rodzice, z których pozostali powinni brać przykład”. Wybaczcie, ale powstrzymam się od komentarza. Zamiast tego przytoczę słowa mojej 11-letniej córki, która błyskawicznie wyciągnęła z tej wypowiedzi wniosek: „Tato, pani dyrektor ciebie obraziła. Powiedziała tak, jakbyś ty był złym rodzicem”. Czasem Drogi Czytelniku lepiej nie powiedzieć nic, niż powiedzieć cokolwiek i urazić innych.

Chwalenia można się nauczyć

Jak powiedzieć to samo inaczej, aby nie wywołać lawiny konsekwencji, przykrych dla obydwu stron (obdarowującego komplementami i przyjmującego komplementy)?

Po pierwsze: unikaj wielkich kwantyfikatorów i ogranicz się do faktów. Wystarczyło powiedzieć: Pan X jest z wykształcenia wuefistą.

Po drugie: podaj przykład zachowań, które pokażą, że dana osoba jest porządnym człowiekiem, pracownikiem, nauczycielem: Kiedy rozmawiał z Piotrkiem, jednym ze swoich przyszłych wychowanków, słuchał go bardzo uważnie i traktował jak dorosłego człowieka. Powiedział tak:…

Taki szczegół zapada w pamięć. Po drugie świadczy o tym, że Pan X rzeczywiście jest nie tylko dobrym nauczycielem (z powołania), ale również porządnym człowiekiem. Wiemy jednak, że to wymaga wysiłku. Bez obserwacji nie będziemy w stanie powiedzieć o kimś niczego oryginalnego, ciekawego, co przekonałoby kogokolwiek o wartości opisywanej osoby. Zbliża się początek roku szkolnego. Mamy nadzieję, że dyrektorzy szkół odrobią pracę domową. Zaczną wreszcie chwalić, by motywować słowem!