Skip to content
Menu

Debata publiczna – Jak reagować na słowny atak?

Debata wyborcza, sejmowa, prezydencka to wydarzenia, które oglądają miliony widzów. Skąd bierze się ich popularność? Pojedynki słowne to niełatwa sztuka. Rywale nie tylko muszą być świetnie przygotowani merytorycznie. Muszą także umiejętne reagować na krytykę i słowny atak.

Sztuka polega na tym, aby oddzielić zachowanie od człowieka. Pozytywna reakcja na krytykę może przyspożyć zwolenników. Reakcja pełna obelg i agresji uczyni z ciebie agresora.

Debata publiczna – dlaczego słowo kanalia robi furorę?

Z ubolewaniem zauważamy, że ostatnio jest ono używane bardzo często w przestrzeni publicznej. Pada nawet tam, gdzie słów uważanych za obelżywe używać stanowczo nie wypada.

Słowo “kanalia” wywodzi się od włoskiego słowa cane, czyli pies. Oznacza kogoś w rodzaju psiego pomiotu, psiamaci, sukinsyna. Pojawia się ono najczęściej w odpowiedzi na oskarżenia o działania osób publicznych, które nie przystają do aktualnie wyznawanej linii poglądowej. W opinii osoby, która stoi po stronie osoby obrażanej, emocjonalna reakcja na krytykę wydaje się uzasadniona. Taki obserwator może nie dostrzec nic złego w tym, że osoba sprowokowana reaguje we własnej obronie tak, jak podpowiadają jej emocje. Gdy ktoś jest oburzony, reaguje natychmiast i nie zważa na słowa.

Konsekwencje agresywnej riposty w debacie publicznej

Czy jakakolwiek debata publiczna to miejsce na obraźliwe słowa? Naszym zdaniem, słowa typu “kanalia”, “sukinsyn” oraz inne pokrewne określenia, wywołują rysy na wizerunku osób, które takich słów używają. Gdy odpowiadamy na ewidentną zaczepkę obelgą, sami stajemy się agresorem. Będziemy tak postrzegani mimo tego, że mamy coś merytorycznego do powiedzenia. Zatem nasza reakcja na krytykę może zniszczyć nasz wizerunek. Może zaszkodzić temu, co chcemy osiągnąć.

Warto także wybiec w przyszłość. Może się zdarzyć, że osoba, która używała obelżywych słów, będzie kiedyś nawołowyć o spokój. Jej apele mogą być wówczas mało wiarygodne. Straci posłuch wtedy, gdy będzie jej na tym szczególnie zależało.

Umiejętna reakcja na krytykę jest daleka od agresji

Weźmy pod uwagę dwie podobne sytuacje. Choć może mało przystają do siebie ze względu na miejsce, w których się wydarzyły i obowiązujące tam normy.

Sytuacja pierwsza. Protest przed sejmem. Adam Michnik zmierza w stronę sceny, w jego stronę płynie oskarżenie Ziemowita Kossakowskiego z portalu TVP Info. Dziennikarz wyraża je w formie pytania. Dopytuje o to, kiedy naczelny GW przeprosi za swojego brata, który był stalinowskim mordercą? Michnik odpowiada:

Kiedy ty, skur***ynu, zmądrzejesz?

W podobnym tonie Adam Michnik odpowiada na zaczepkę innego prowokatora. Kiedy stał pod Ministerstwem Sprawiedliwości w towarzystwie m.in. posła Budki, ktoś podszedł i powiedział: “Brata pan pozdrowi, też jest sędzią”. Wtedy Michnik odwrócił się i użył kilku wulgaryzmów, między innymi słowa kanalia i bydlak.

Druga wypowiedź o kanaliach padła niedawno z sejmowej mównicy. Poseł Borys Budka z PO powiedział w odniesieniu do słów Kaczyńskiego z 2006 i 2008 roku, że Lech Kaczyński rozumiał trójpodział władzy, który jego brat swymi działaniami chce zanegować. Wtedy, by wykazać zgodność własnych działań z opiniami brata, Jarosław Kaczyński wstąpił na mównicę bez żadnego trybu (prawem kaduka?) i zaapelował do przedmówców, używając argumentów ad hominem i do autorytetu:

Nie wycierajcie swoich mord zdradzieckich nazwiskiem mojego brata. Zniszczyliście go, zamordowaliście, jesteście kanaliami.

Jak pozytywnie odpowiadać na słowny atak podczas debaty publicznej?

Umiejętnością pozytywnej reakcji na atak wykazał się Tadeusz Rydzyk. Kiedy dziennikarz TVN-u próbował mu zadać pytanie, Rydzyk z bólem stwierdził:

TVN-owi nie mogę nic powiedzieć, bo TVN bardzo nieuczciwie postępuje w stosunku do nas. W bardzo wielu sprawach. Przepraszam. Ja Pana szanuję, ale… przepraszam. Ja pana szanuję jako człowieka i życzę dobrze. Szczęść Boże.

Nikt Rydzyka nie atakował z powodu brata, ale to przykład, jak można oddzielić w debacie publicznej zachowanie od człowieka. Ocena autora wypowiedzi to atak. Gdy okryjemy ją nazwą czy etykietą, wytrącamy rywalowi kij z ręki.

Jarosław Kaczyński, idąc tropem Rydzyka, mógłby ucieszyć się, że przedmówca szanuje jego brata i czyta jego wypowiedzi sprzed dekady. Ale i tu winny nastąpić słowa o tym, czy prezes uważa tę wypowiedź za nieuczciwą, za instrumentalizację osoby brata, za atak na siebie i że ma odmienne zdanie na ten temat. Przy okazji, Jarosław Kaczyński mógłby również wspomnieć o tym, że niezależność sądów w naszym kraju jest zagwarantowana bardzo solennie, bardziej niż w niejednej konstytucji innych państw europejskich, także tych, które są członkami Unii Europejskiej.

To rozwiązanie modelowe. Mamy nadzieję, że teraz każdy już dostrzeże różnicę między jedną (obelżywą) a drugą (pozytywną, konstruktywną) wersją krytyki. Nie oczekujemy, że tę różnicę dostrzegą również politycy, ale jeśli ktokolwiek z was zechce samemu zastosować te wskazówki, będzie to dla nas w pełni satysfakcjonująca reakcja. Mimo wszystko zachęcamy, aby każdy zachowywał się jak dżentelmen podczas debaty publicznej lub publicznej potyczki słownej? Atak słowny można odeprzeć taktownie i wykorzystać siłę atakującego na własną korzyść. Taka debata to zjawisko, którego w naszej przestrzeni ciągle brakuje.