Skip to content
Menu

Dowartościowanie słuchaczy. Czy Trump to potrafi?

Dowartościowanie słuchaczy – nic tak nie działa na innych, jak pochwała. Donald Trump jako miliarder, celebryta, amerykański przedsiębiorca, osobowość telewizyjna oraz polityk, doskonale wie, jak rozpocząć wystąpienie, by od pierwszych słów zjednać sobie audytorium.

Dowartościowanie słuchaczy stosowali również poprzednicy

Prezydenci Stanów Zjednoczonych to jedni z najbardziej wyczekiwanych gości w Polsce. Od przebiegu ich wizyty zależą często strategiczne plany naszego kraju w zakresie militarnym i gospodarczym. Tym przyjazdom towarzyszą na ogół świetlane marzenia Polaków o rychłej zmianie lub wręcz o przyszłej potędze kraju nad Wisłą. Stąd każde wystąpienie Prezydenta USA jest przez Polaków bardzo głęboko rozważane. Tym bardziej, gdy pada ono na naszej ziemi.

Nic więc dziwnego, że przemawiający politycy z ogromną ostrożnością dobierają swoje słowa. Tak, aby nikogo nie urazić, nie zniechęcić, a wręcz pokrzepić, zmotywować. Jeśli obiecać, to tak, żeby potem tego słowa można było dotrzymać, lub – w razie potrzeby – bezpiecznie się z niego wycofać.

Biznes w wydaniu Trumpa

Donald Trump 45. Prezydent Stanów Zjednoczonych (od 20 stycznia 2017 r.) nie bez powodu na początku swojego wystąpienia w Polsce powiedział:

Dziękuję bardzo, Panie Prezydencie za bardzo uprzejmą gościnę, której zaznaliśmy. Wasza gościnność była wspaniała. Jesteśmy tu krótko, ale naród polski jest absolutnie fantastyczny. I jak wiecie, Amerykanie polskiego pochodzenia bardzo licznie poparli mnie podczas ostatnich wyborów i bardzo byłem z tego zadowolony. I chcę podziękować. Dla mnie jest to prawdziwy zaszczyt, że mogę być tutaj w Polsce. To wspaniały naród, wspaniały kraj!

Początek Trumpa był całkiem miły i skuteczny. Zamiast wymieniać przez pół godziny dostojnych gości zebranych dokoła, odniósł się jedynie do Prezydenta RP, a potem do narodu polskiego, czyli zwykłych ludzi. Tym bez wątpienia zaskarbił sobie serca naszych rodaków, przyzwyczajonych do tego, że zazwyczaj wymieniani są na szarym końcu długiej listy zacnych postaci.

Trump zaczął od tego, co ceni w odbiorcach, a to już jest nie lada sztuka. Po trzecie: odniósł się do tych dobrych cech, które jego słuchacze sami w sobie cenią. Dzięki temu słuchacze będą przekonani, że mówi prawdę, a nie tylko chwali.

Nic więc dziwnego, że to krótkie dowartościowanie wprawiło słuchaczy w bardzo dobry nastrój. Ten nastrój ułatwił Trumpowi zrealizować to, co chciał.

Dowartościowanie to figura retoryczna, która stosowana jest powszechnie już w staryżytnej Grecji. Ta technika może mieć różną formę w zależności od tego, co chcemy osiągnąć.

Na początku wystąpienia dowartościowanie, a na koniec zgrzyt

W odpowiedzi na gościnność Polaków, Trump daje wyraźnie do zrozumienia, że będziemy musieli ponieść większe koszta:

Cieszę się, że pierwsza dostawa amerykańskiego skroplonego gazu ziemnego dotarła w zeszłym miesiącu do Polski. Być może trochę podniesiemy cenę, ale jesteście trudnym negocjatorem. Już cieszymy się na zacieśnienie więzi gospodarczych pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Polską, związki handlowe, które są zrównoważone i wzajemne. Stany Zjednoczone wcześniej zawierały niekorzystne umowy handlowe. Teraz to się zmieni.

Trump wprawdzie chwali nas, że jesteśmy trudnym negocjatorem, ale mimo to podniesie ceny gazu. Co więcej, ani słowem nie uzasadnia, dlaczego wcześniejsze stawki były niższe. Gdyby powiedział, że były one promocyjne, bo służyły budowaniu zaufania, sojuszu itp., wtedy mielibyśmy wrażenie, że to USA poniosło koszty tej inwestycji. Tymczasem, Prezydent USA mówiąc, że zmieni “niekorzystne umowy handlowe”, stawia nas, swoich gościnnych gospodarzy w pozycji kraju wykorzystującego Amerykę. To zdanie wskazuje, że wszystkie wcześniejsze pochwały były tylko trickiem – a trick widoczny staje się nieskuteczny. Dobre wrażenie znika, a bezpośredni styl wypowiedzi Trumpa niebezpiecznie graniczy z bezczelnością.

Niestety Trump osiągnął swój cel, bo zasłodzone audytorium wyparło całkowicie ten niekorzystny dla naszego kraju fakt. Dowartościowanie słuchaczy odcięło im dostęp do chłodnej analizy treści. Choć może się to wydawać nieetyczne, to jednak warto posiąść sztukę budowania mostów ze słuchaczami.