Skip to content
Menu

Mówca doskonały – autentyczność czy profesjonalizm?

Mówca doskonały? Co jest ważniejsze, aby osiągnąć ten ideał? Jedni powiedzą: profesjonalizm, a inni: autentyczność. Jak rozsądzić ten spór?

Dlaczego w ogóle poruszamy ten temat? Odpowiedź na to pytanie, może przynieść wiele korzyści tym, którzy uważają, że ciągle są za słabo przygotowani, aby przemawiać.

Mówca doskonały dba o szczegóły i naturalność

Przemawiam często i nie mam z tym problemów. Zdarza się jednak, że drży mi głos, gdy mówię o osobistych sprawach. Bardzo mnie to denerwuje, bo uważam, że takie zachowanie jest nieprofesjonalne. Nie powinienem pokazywać emocji.

To zdanie jednego z uczestników szkolenia, jakie ostatnio prowadziłem. W pierwszej chwili pomyślałem, że ta dbałość o szczegóły i perfekcyjne przygotowanie jest godna pochwały. Przypomniałem sobie jednak kilka wybitnych wystąpień, podczas których mówcy przydarzyła się właśnie taka „nieprofesjonalna reakcja”. Co się wydarzyło? Jak zareagowała publiczność? Drżenie głosu dodało mówcy autentyczności. Drobnym, nieplanowanym gestem wzbudził u słuchaczy zaufanie i sprawił, że ich serca zaczęły bić mocniej. Pokazał, że jest naturalną osobą, a nie perfekcyjnie wyszlifowaną maszyną do wygłaszania mów.

Co bardziej zapada w pamięci słuchaczy?

Okazji do obserwowania wystąpień mówców różnej maści było ostatnio sporo. Tylko jednego dnia wysłuchałem, co mieli do powiedzenia kilkusetosobowej grupie rodziców dyrektor szkoły, burmistrz, przewodniczący rady i wychowawcy. To były przemówienia z okazji zakończenia roku szkolnego.

Dwa dni później na forum zabrał głos: przedstawiciel koła różańcowego, Caritasu, kleryków, parafian i czcigodny proboszcz. Po wysłuchaniu tych wystąpień mam jeden wniosek. Uwagę audytorium przykuwa ten, kto mówi do ludzi od siebie, z serca i nie ukrywa własnych emocji. W ten sposób wzbudza emocje u słuchaczy.

Pani Halinka jest nauczycielką i wychowawcą klas I-III. Nigdy nie była na szkoleniu z publicznych wystąpień. Na zakończeniu roku szkolnego swoich uczniów z klasy III g powiedziała tak:

Od wielu tygodni zastanawiałam się, co dzisiaj powiem. Cały mój misterny plan runął. Trudno mi zebrać myśli, bo przeżywam nasze rozstanie tak jakbym rozstawała się z własnymi dziećmi. Rozmawialiśmy jednak już o tym wcześniej. Każde z nas rozumie, że to niezbędne i naturalne, bo w życiu tak właśnie jest, że coś się kończy, a coś zaczyna. Pamiętajcie jednak, że każde z Was pozostanie w moim sercu na zawsze. Na pamiątkę mam dla Was małego aniołka z kryształowym sercem. Życzę Wam, abyście mieli takie właśnie przejrzyste serca jak on. A Was drodzy rodzice proszę, abyście pomogli swoim dzieciom przejść przez tę zmianę.

Mówca doskonały przede wszystkim jest wiarygodny

Być może, czytając te słowa, sami odczuliście, jak Pani Halince drży głos. Czy ktokolwiek z was uznał to za nieprofesjonalne zachowanie? Nie sądzę. Podobnie odczytali to uczestnicy spotkania. Emocje były tak silne i autentyczne, że nikt nie miał wątpliwości, jak głęboka więź łączy nauczycielkę z dziećmi. Jak głęboką troską i wsparciem ich otacza. Ten stan udzielił się wszystkim. Oficjalne podziękowania przekształciły się w rodzinne pożegnanie pełne łez i wzruszeń, o których wszyscy będą długo pamiętać.

Gdybyśmy z niewiadomych względów próbowali walczyć z własnym ciałem, zaszkodzimy sobie podwójnie. Nasza mowa nie stanie się bardziej profesjonalna, a stanie się za to bardziej bezduszna. Gdy wypuścimy odrobinę naszych emocji, nasze wystąpienie zyska niepowtarzalną i autentyczność. Zbudujemy z audytorium prawdziwą więź, a słowa zyskają podwójną treść.

Autentyczność czy profesjonalizm? Okazuje się, że te dwie cechy wcale się ze sobą nie kłócą. Można je połączyć. Ci, którzy to robią zyskują uznanie i poklask u słuchaczy. Nie wierzysz? Obejrzyj wystąpienie Brene Brown o odwadze i wstydzie w klasach, a przekonasz się, że autentyczność idzie w parze z profersjonalizmem.

Fundamentem autentyczności jest emocjonalna dojrzałość

Mówca nie może skupiać się wyłącznie na przekazie informacji. To buduje wizerunek profesjonalisty, ale nie wystarczy, aby zjednać sobie sympatię i życzliwość słuchaczy. Mówca doskonały mówi z serca, dzieli się własnymi przeżyciami i towarzyszącymi temu emocjami, wypełnia wystąpienie życiem. Nie musi wkuwać tekstu na blachę, a potem skupiać na tym, by go bezbłędnie odtworzyć. Staje z otwartą przyłbicą przed audytorium. W głowie, a raczej w sercu ma jedną myśl: mam wyjątkową okazję, by zabrać dzisiaj głos, chcę tę okazję jak najlepiej wykorzystać, aby powiedzieć coś ważnego dla zebranych. Takie podejście otwiera nam oczy i serca. Dzięki temu mówca jest autentyczny, bo sam czuje, że zabiera głos nie z obowiązku, lecz z chęci dzielenia się samym sobą oraz współtworzenia realnej wspólnoty. Być może krótkotrwałej, ale szczerej, prawdziwej i rzeczywistej.

Jak zyskać taką umiejętność? To kwestia opanowania wielu różnorodnych kompetencji interpersonalnych, co wymaga wielu lat pracy i ćwiczeń pod okiem specjalisty. Kluczowy jest jeszcze jeden czynnik: aby być mówcą autentycznym, potrzebna jest emocjonalna dojrzałość.

Autentyczność czy profesjonalizm? Znacie już naszą odpowiedź.