Skip to content
Menu

Kampania prezydencka 2020 nabiera tempa

Kampania prezydencka 2020. Każdy, choćby najmniejszy szczegół ma znaczenie, a jeden błąd może zaważyć na końcowym wyniku. To dlatego konwencje wyborcze przygotowuje armia ludzi, wśród których są m.in. spece od wizerunku, ubioru czy mowy ciała. Wszystko po to, by kandydat przekonał do siebie jak najwięcej wyborców.

kampania prezydencka 2020 jak ocenia kandydatów ekspert ds publicznych wystąpień

Jak wygląd kampania prezydencka 2020 według Jacka Wasilewskiego, eksperta publicznych wystąpień? Na prośbę Fakt24.pl przeanalizował on wystąpienia Władysława Kosiniaka-Kamysza, Małgorzaty Kidawy-Błońskiej i Andrzeja Dudy. Kto z nich jest najbardziej przekonujący? Jak ekspert ocenia wystąpienia kandydatów, których wystąpienia obejrzał? Kosiniak najlepszy, Kidawa sztuczna, a Duda wypadł jak ksiądz.

Władysław Kosiniak Kamysz w kampanii prezydenckiej jest pewny siebie i spontaniczny

Świetne wejście, w którym kandydat całuje żonę, niczym zagorzałą fankę – spontanicznie i prawdziwie. Coś jej chce jeszcze powiedzieć, ale macha ręką i idzie ku mównicy. Nie podchodzi do niej, tylko pozdrawia – trochę trzymając rękę z przodu, jakby chciał odepchnąć tłum, ale w miarę radośnie. Wyjmuje kartkę z kieszeni marynarki.

Zaczyna od żony, jak Duda – ale słowami: “No toś mi show skradła. Paulinka, słońce moje, to jest najważniejszy głos!” Mówi dużo lepiej niż Kidawa – nie ma tak intymnego kontaktu z kartką. Jego ton głosu, kiedy mówi, co powinno się stać – jest pełen nacisku, zdecydowania. Kiedy mówi o patriotyzmie – otwiera szeroko ramiona, a jego gesty idą od wewnątrz na zewnątrz, jakby słowa płynęły z serca.

Nie powołuje się na wielkie autorytety, ale na prezydenta Rzeszowa, który w swym mieście umie łączyć tradycję z nowoczesnością, i Krzysztofa Kosińskiego, jednego z najmłodszych prezydentów w Polsce. Jego gesty są naturalne, nieprzesadzone, a ton głosu nie jest monotonny, mówi swobodnie, z naciskiem, przyspieszaniem, podniesieniem głosu, akcentem. (…)

Kampania prezydencka 2020 nie toczy się po myśli Małgorzaty Kidawy-Błońskiej

Pierwszy gest machania – szybki, zbyt krótki, po skosie, jakby raczej uciszała salę, niż ją pozdrawiała. Czuje się w tym niepewność.

Na wstępie, kiedy mówi, że przyszedł czas, by prezydentem została kobieta z Ursusa – wodzi oczami po publiczności i unosi brwi, jakby opowiadała jakąś zagadkę. Ma dobrą prezencję, osoby wykształconej, jak z okładki pisma.

Kidawa podobnie jak Duda mówi o tym, że troszczy się o Polskę – ale zaczyna od kraju, nie od ludzi. Co i raz to podchodzi kroczek do mównicy, to odstępuje krok do tyłu, jakby musiała popychać każdy akapit. Nie stoi przy mównicy swobodnie. Wystukuje rytm prawą ręką, ale drugą ręką trzyma się mównicy, jakby dawała jej ona więcej pewności. Czyta z kartki trochę zbyt jawnie – duża różnica w porównaniu z Dudą.

Tembr głosu pokazuje, że to raczej odczytywanie tekstu niż przesłanie wynikające z głębokiej wiary, które zna na pamięć. Parę razy się myli podczas odczytywania, mówi „nauczycielowie” zamiast „nauczyciele” – świadczy to bardziej o przywiązaniu do kartki niż o wewnętrznym płomieniu. Pięknie się uśmiecha podczas podziękowań, jednak nie mówi jako lider, gdzie musimy być, nie prowadzi nas ani gestem, ani głosem. Kiedy jednak poucza rząd, brzmi z podniesionym głosem trochę jak oburzona nauczycielka. Kiedy mówi, że się nie zgadza na chaos, brzmi to jak deklaracja, a nie jak niezgoda wprost z wnętrza.

Jej gestykulacja jest mierna, wpływa to na ton głosu, toteż jej postulaty brzmią nieco sztywno. Niemal nie ma w jej przemówieniu osobistych wątków, które by nie musiałyby być czytane. To rodzi monotonię, którą z czasem trudno znieść. Drętwota i urzędniczy język: polityka aktywizacji skierowana do ludzi w wieku senioralnym itp. Pokazuje, że nie jest to mówione do ludzi bezpośrednio, ale że odfajkowywane są punkty programu, które wyszły w badaniach, że powinny być poruszone. (…)

Andrzej Duda w kampanii prezydenckiej 2020 tętni energią i sypie żartami

W pierwszych minutach pozdrawia – niby amerykańskim gestem, ale dłonią macha tak jakby kropił kropidłem. “To już 25 lat jak Agata wytrzymuje ze mną” – to żart, ale też sugestia, że nie jest z nim najlepiej, że trudno z nim wytrzymać. Nakierowuje myślenie o tym, że niełatwo z nim być. Dobre raczej na chrzcinach.

Dziękując prezesowi i premierom trzyma się mównicy, jakby ktoś chciał go od niej oderwać, nie stoi prosto i nie gestykuluje, więc musi często kiwać głową.

Opowiada o początkach – o Lechu Kaczyńskim. Wciąż nawet po pierwszej kadencji jest jakby w cieniu. O rodakach mówi na samym końcu – po prezesie, premierach i Lechu Kaczyńskim.

Wznosi symetrycznie dłonie, ale obiema dłońmi tnie powietrze, jakby coś odcinał, przecinał. Niby to pozycja otwarta, ale jest w niej coś, jakby miał walić pięścią w pulpit na podkreślenie swoich słów. (…)

Kampania prezydencka to wyśmienity pokaz dla miłośników sztuki publicznych wystąpień. Pełna analiza wystąpień kandydatów na Prezydenta 2020 dostarczy wielu cennych wniosków. Warto przeczytać, jakie techniki stosować, a których lepiej unikać.