Prezydent Karol Nawrocki 19 lutego 2026 roku zawetował nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa (KRS). W telewizyjnym oświadczeniu zakomunikował, że podjął taką decyzję, kierując się „odpowiedzialnością za państwo i koniecznością stania na straży Konstytucji RP”. Przeanalizowaliśmy to oświadczenie. Niestety, nie znaleźliśmy w nim żadnych rzeczowych argumentów. Prezydent uzasadnił swoją decyzję, stosując liczne sofizmaty, czyli chwyty erystyczne.
Aby ubiec potencjalne zarzuty, wyjaśniamy, że naszą intencją nie jest oczernianie prezydenta. Opublikowaliśmy tę analizę, aby:
— uświadomić dyskutantom, jakie argumenty nie służą merytorycznej dyskusji
— ułatwić wychwytywanie erystycznych zabiegów stosowanych przez interlokutora.
Jak to możliwe, że nieuczciwe chwyty erystyczne (sofizmaty) przekonują ludzi?
Poruszane tematy
- Jak to możliwe, że nieuczciwe chwyty erystyczne (sofizmaty) przekonują ludzi?
- Jakie chwyty erystyczne są najczęściej stosowane?
- Chwyty erystyczne stosują ci, którym brakuje rzeczowych argumentów
- Chwyty erystyczne odwołujące się do emocji
- Prezydent ma lepsze rozwiązanie, ale nie wyjaśnia, dlaczego jest ono lepsze
- Sofizmaty językowe, czyli forsowanie własnego zdanie przez nieprzypadkowy dobór słów
- Jak bronić się przed sofizmatami?
Sofizmaty (chwyty erystyczne) brzmią jak rzeczowe argumenty, ale rzeczowymi argumentami nie są. Zawierają błąd rozumowania, który nadaje pozory prawdy fałszywym twierdzeniom.
Weźmy taki przykład: „Jak możemy wierzyć temu, co mówi X. Przecież on ma postawione zarzuty o…”. Nadawca argumentum ad personam atakuje osobę zamiast twierdzenie, które ona prezentuje. Gdyby dodał jeszcze: „a poza tym, to kibol, który brał udział w ulicznych ustawkach”, wówczas zdyskredytuje przeciwnika, kojarząc go z grupą ludzi o złej reputacji.
W innej sytuacji można by użyć tego argumentu tak: „Chcesz wyrzucić religię ze szkół? Stalin podałby Ci rękę”. To z kolei chwyt erystyczny zwany argumentum ad Hitlerum — zrównujemy przeciwnika z czarnym charakterem i przyklejamy mu dyskredytującą etykietę. Takie porównanie wzbudza silne emocje, przez co świadkowie debaty albo widzowie nie szukają już rzeczowych argumentów. Obraźliwe sofizmaty (chwyty erystyczne) wystarczą, by odbiorcy błyskawicznie wyrobili sobie opinię o zaatakowanym interlokutorze. Taki właśnie sposób wybrała słynna amerykańska aktorka Meryl Streep, aby zademonstrować swój sprzeciw wobec polityki prezydenta USA Donalda Trumpa. Czyż nie jest to sugestywny chwyt?
Jakie chwyty erystyczne są najczęściej stosowane?
Lista sofizmatów jest długa. Aby wygrać spór, eryści m.in.:
- podważają intencje mówiącego,
- wskazują na niespójność poglądów (dzisiaj mówi jedno, a wczoraj mówił drugie),
- zarzucają dwulicowość lub hipokryzję (wzywa do skromności, a sam żyje ponad stan),
- dyskredytują źródło, na którym interlokutor opiera swoją tezę,
- powołują się na autorytet, którego przeciwnik nie śmie zakwestionować,
- przekonują za pomocą przesłanek, które nie dotyczą głównego toku dyskusji,
- omijają niewygodne argumenty drugiej strony,
- zniekształcają dowodzoną tezę, wyolbrzymiając jej zakres lub sprowadzając ją do nieistotnych szczegółów,
- straszą tragicznymi konsekwencjami.
W tym artykule omówimy tylko te chwyty erystyczne, jakich użył Prezydent Nawrocki w swoim uzasadnieniu do weta w sprawie nowelizacji ustawy o KRS.
Chwyty erystyczne stosują ci, którym brakuje rzeczowych argumentów
W uczciwej debacie mówcy przekonują do własnych tez, przedstawiając silne argumenty (poprawne materialne i dedukcyjne), czyli takie, w których konkluzja wynika z wiarygodnych przesłanek. Chwyty erystyczne (sofizmaty) nie spełniają tych kryteriów. Tym, którzy chełpią się nieuczciwym zwycięstwem w debacie, życzymy wygranej w walce z wyrzutami sumienia.
Przejdźmy do oświadczenia prezydenta i sprawdźmy, jak uzasadnił swoje weto.
Prezydent stwierdził, że Ustawa o Krajowej Radzie Sądownictwa nie chroni interesu obywateli, a wręcz mu przeczy. To konkluzja, a gdzie przesłanki? Prezydent nie podał żadnych wiarygodnych przesłanek, które prowadziłby do tej tezy.
Weźmy pod lupę kolejny argument:
Nie mogę podpisać ustawy, która pod hasłem „przywracania praworządności” w rzeczywistości wprowadza nowy etap chaosu i otwiera drogę do politycznego wpływu na sędziów. Ustawa wprowadza segregację sędziów i oddaje wymiar sprawiedliwości w ręce politycznej grupy interesów.
Zdecydowanie sprzeciwiam się dzieleniu sędziów na lepszych i gorszych, bo w rzeczywistości rządowi chodzi o podział na sędziów „naszych” i „obcych”. W polskim porządku prawnym nie ma żadnych „neo” ani „paleo” sędziów. To czy ktoś jest sędzią, wynika z Konstytucji i ustaw.
Ustawa jest w oczywisty sposób niezgodna z Konstytucją i mogłaby być narzędziem do usunięcia sędziów, których obecna władza się obawia. Przypominam autorom tej ustawy: powoływanie sędziów jest konstytucyjną, wyłączną prerogatywą Prezydenta. Nie podlega ona weryfikacji przez rząd ani przez ministra.
Sytuacja się powtarza. Prezydent wypowiada swoje zdanie, ale go nie uzasadnia. Zamiast podać wiarygodne przesłanki, zarzuca autorom ustawy, że mają nieczyste intencje, przekraczają swoje kompetencje, dzielą środowisko sędziowskie, zamiast je integrować. Co więcej, prezydent stawia się w pozycji nieomylnego arbitra, którego werdykt jest ostateczny i niepodważalny (Ustawa jest w oczywisty sposób niezgodna z Konstytucją). Trudno nazwać to rzeczową argumentacją.
Chwyty erystyczne odwołujące się do emocji
W dalszej części oświadczenia prezydent jeszcze mocniej forsuje własne zdanie, nie podając żadnych wiarygodnych przesłanek. Wylicza szereg negatywnych konsekwencji, jakie nieuchronnie przyniosłoby przyjęcie kwestionowanej ustawy.
Konsekwencją jednego z przepisów mogłoby być powszechne podważanie statusu sędziów, a po tym wzruszanie ich orzeczeń. To oznaczałoby niepewność milionów spraw. To byłby też cios w bezpieczeństwo Polaków. Na tym bałaganie korzystaliby pospolici przestępcy.
[…] W spór wokół sądownictwa wciąga się Państwową Komisję Wyborczą, próbując ostatecznie upolitycznić kolejną z instytucji państwa.
System KRS został w tej ustawie tak skonstruowany, by zabetonować Krajową Radę Sądownictwa. Blokowe głosowanie mogłoby sprawić, że jedna zorganizowana grupa polityczno–sędziowska przejmie pełną kontrolę nad wyborem sędziów, wykluczając jakąkolwiek różnorodność poglądów w wymiarze sprawiedliwości.
Jeżeli ktoś chce prowadzić polityczne spory, niech salę sądową zamieni na salę sejmową. Czas polityków w togach musi się skończyć.
Słowa prezydenta wzbudzają strach przed — rzekomo — nieuniknionymi konsekwencjami. Mało uważny odbiorca nie zastanawia się już, czy to prawda, czy fałsz. Słyszy tylko jedno: ta ustawa jest niebezpieczna!
Prezydent stosuje tu również argument równi pochyłej, tzn. zakłada z góry, że przyjęcie jednego działania, pociągnie za sobą kolejne, którego skutki będą podobnie niekorzystne dla Polaków.
Zarzucając obecnemu rządowi upolitycznianie sądownictwa, prezydent stosuje chwyt erystyczny „belka w oku”. Ani słowem nie komentuje zmian, jakie rząd PiS wprowadził w ustawie o KRS, jakby nie dostrzegał w nich żadnych symptomów podważania niezawisłości sędziów. Takie symptomy widzi wyraźnie w działaniach obecnego rządu. W ten sposób prezydent odwraca uwagę od niewygodnych działań swoich politycznych sprzymierzeńców i potęguje chaos w głowach odbiorców. To bardzo zręczne, ale niestety fałszywe zagranie.
Prezydent ma lepsze rozwiązanie, ale nie wyjaśnia, dlaczego jest ono lepsze
Prezydent Nawrocki dba o swój wizerunek. Dwoi się i troi, aby wykreować się na męża stanu, który stoi na straży Konstytucji oraz dba o dobro i bezpieczeństwo Polek, Polaków, Polski. Zdaje sobie sprawę, że każdy idiota potrafi wetować ustawy. Dlatego nie poprzestaje na odrzucaniu propozycji rządu — proponuje własne (lepsze) rozwiązania. Tym samym mówi obywatelom: „Zobaczcie, ja nie jestem biernym prezydentem, jestem proaktywny!”.
Tak samo postąpił w tym przypadku. Od rządu otrzymał „sporządzony na kolanie bubel prawny”, a od siebie daje starannie przygotowaną, sprawiedliwą i zgodną z Konstytucją ustawę, która rozwiąże narastające problemy.
Polska nie może być państwem chaosu. Wiele miesięcy czekałem na ustawy, które miały potwierdzać prawo Polaków do bezstronnego sądu, wielokrotnie zapowiadane przez obecny rząd. Otrzymałem przygotowany na kolanie, powszechnie krytykowany bubel prawny, w ekstraordynaryjnym trybie przepchnięty przez Sejm.
W związku z postępującym rozkładem wymiaru sprawiedliwości, tak jak wcześniej zapowiadałem, przedstawiam własny projekt ustawy o przywróceniu prawa do sądu oraz rozpoznania sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki oparty na trzech konkretnych zasadach:
— bezstronności sądów
— niepodważalności orzeczeń
— potwierdzeniu statusu prawidłowo nominowanych sędziów.Celem jest stabilność i realne skrócenie czasu postępowań.
No cóż… Nie zostaje nam nic innego, jak powtórzyć to samo. Prezydent krytykuje, a wręcz szydzi z rządowej ustawy, nie podając żadnych wiarygodnych przesłanek. Własny projekt przedstawia w idealnym świetle, nie przedstawiając żadnych mierzalnych dowodów, potwierdzających tę doskonałość.
Ciekawe jest również zdanie podsumowujące:
Jeżeli propozycje dialogu zostaną odrzucone — zgodnie ze swoim zobowiązaniem — ostatecznie zwrócę się do Narodu z wnioskiem o referendum w sprawie przywrócenia normalności w funkcjonowaniu sądów. Niech zdecydują obywatele. To ich głos zawsze jest najważniejszy.
Chodzący ideał! Robi wszystko, co w jego mocy, aby żadnemu Polakowi włos z głowy nie spadł. Dodatkowo daje obywatelom prawo głosu w tak ważnej sprawie. Pytanie tylko, jakim cudem miliony obywateli, którzy gubią się w prostych przepisach prawnych, miałyby podjąć decyzję w sprawie zagmatwanej do tego stopnia, że nie potrafią jej rozwikłać doświadczeni sędziowie, a nawet międzynarodowe trybunały? Dlatego śmiem twierdzić, że to kolejny chwyt erystyczny prezydenta — ucałował niemalże nasze stopy i obiecał nam, że każdy z nas będzie papieżem. Trudno uwierzyć, że prezydent kraju stosuje tak fałszywe fortele w tak poważnej kwestii. Brr… Pozostaje niesmak, Panie Prezydencie!
Sofizmaty językowe, czyli forsowanie własnego zdanie przez nieprzypadkowy dobór słów
W swoim oświadczeniu prezydent zastosował jeszcze jedną kategorię chwytów erystycznych — sofizmaty językowe. Świadomie używa słów, które pełnią funkcję nierzeczowych argumentów.
Wyjaśnijmy to na przykładzie:
Mówiąc: „Poseł X utrzymuje, że nigdy nie miał kontaktu z przedstawicielami zagranicznych sieci handlowych”, sugerujemy, że poseł X prawdopodobnie kłamie albo że nie jest w 100% wiarygodny. Gdybyśmy zastąpili słowo „utrzymuje” słowem „twierdzi” lub „mówi”, odbiorcy nie odnieśliby takiego wrażenia.
Jakie sofizmaty językowe pojawiły się w oświadczeniu prezydenta?
Prezydent używa słów o wyraźnie pejoratywnym brzmieniu, przez co przypisuje opisywanym zjawiskom
i osobom skrajnie negatywne cechy, a wręcz przestępczy charakter:
Ustawa wprowadza segregację sędziów i oddaje wymiar sprawiedliwości w ręce politycznej grupy interesów.
Prezydent wzbudza w odbiorcach wrogość wobec autorów kwestionowanej ustawy, oskarżając ich o nieludzkie i antyspołeczne działania:
Zdecydowanie sprzeciwiam się dzieleniu sędziów na lepszych i gorszych, bo w rzeczywistości rządowi chodzi o podział na sędziów „naszych” i „obcych”.
Podsyca strach i przerażenie, wyolbrzymiając skalę przewidywanych konsekwencji i w ten sposób buduje wrażenie, że te konsekwencje są nieuniknione.
Konsekwencją jednego z przepisów mogłoby być powszechne podważanie statusu sędziów, a po tym wzruszanie ich orzeczeń. To oznaczałoby niepewność milionów spraw. To byłby też cios w bezpieczeństwo Polaków. Na tym bałaganie korzystaliby pospolici przestępcy.
Prezydent kreuje rzeczywistość, nadając nazwy poglądom, zjawiskom, sytuacjom, osobom zgodnie z własną interpretacją:
System KRS został w tej ustawie tak skonstruowany, by zabetonować Krajową Radę Sądownictwa. Blokowe głosowanie mogłoby sprawić, że jedna zorganizowana grupa polityczno–sędziowska przejmie pełną kontrolę nad wyborem sędziów, wykluczając jakąkolwiek różnorodność poglądów w wymiarze sprawiedliwości. […] Czas polityków w togach musi się skończyć.
Można racjonalnie argumentować za przyjęciem lub odrzuceniem ustawy. Sofizmaty językowe takiej racjonalnej debacie szkodzą, a także powiększają skalę antagonizmu w społeczeństwie.
Jak bronić się przed sofizmatami?
Jak bronić się przed erystycznymi fortelami. Oto sposoby:
- Rozpoznanie i nazwanie sofizmatu: Bądź czujny – śledź uważnie tok rozumowania swojego interlokutora. Szukaj w jego argumentacji wiarygodnych przesłanek i sprawdzaj, czy na ich podstawie można wyprowadzić daną konkluzję. Gdy zauważysz, że przeciwnik zamiast rzeczowych, dedukcyjnych argumentów stosuje chwyty erystyczne, spróbuj je zidentyfikować i nazwać.
- Wskazanie błędu logicznego: Zdemaskuj techniki przeciwnika i wyjaśnij, na czym polega błąd. Powiedz np.: „To, co mówisz, nie trzyma się logiki, nie ma potwierdzenia w faktach” lub „Atakujesz mnie, aby zmienić temat rozmowy i uniknąć dyskusji w sprawie której się spotkaliśmy”.
- Doprecyzowanie: Poproś rozmówcę o uszczegółowienie ogólnikowych stwierdzeń. Pytaj o fakty, źródła przedstawianych informacji, o mierzalne dowody, potwierdzające tezę. To często obnaża brak logicznych podstaw w argumentacji.
- Zachowanie spokoju: Ludzie stosują chwyty erystyczne, aby wyprowadzić przeciwnika z równowagi i przejąć kontrolę nad dyskusją. Nie ulegaj emocjom i nie spiesz się z odpowiedziami. Zamiast werbalnego starcia, zapytaj: „Czy mógłbyś wytłumaczyć, w jaki sposób z faktu X wynika wniosek Y?”.
- Trzymanie się toku dyskusji: Gdy zawuażysz, że rozmówca zniekształca Twoje tezy albo atakuje Ciebie badź nawet obraża, aby uciec od tematu dyskusji, konsekwentnie wracaj do głównego wątku.
- Stawianie granic: Gdy dyskusja zmienia się w kłótnię lub wymianę absurdalnych teorii, przerwij rozmowę, mówiąc: Panie X, miała to być rzeczowa dyskusja, dzięki której moglibyśmy wyciągnąć konstruktywne wnioski/dojść do porozumienia. Niestety, sprowadził Pan ją do absurdu/ do hejtu, dlatego jestem zmuszony zakończyć naszą rozmowę. Dziękuję.
Chcesz nauczyć się mówić przekonująco, nie zdając się na nieuczciwe chwyty erystyczne? Zapisz się na warsztaty z wystąpień publicznych, kurs retoryki lub warsztaty storytellingu. Na tych szkoleniach wzbogacisz swój warsztat mówcy o sprawdzone narzędzia i metody, które pomogą ci prowadzić innych słowami do celu, bez stosowania sofizmatów. W tej drodze będzie ci towarzyszyć doświadczony trener wystąpień publicznych.



