Skip to content
Menu

Jak opowiadać dobre historie?

Podczas towarzyskich rozmów opowiadamy często różnorodne historie. Żonglujemy nimi bez chwili zastanowienia, jak zawodowi cyrkowcy. Gdy w trakcie kursu ze storytellingu i wystąpień publicznych pada hasło: “Powiedzcie coś ciekawego o sobie”, uczestnicy milczą jak grób. Z doświadczenia wiemy, że dobre historie są w zasięgu naszej ręki. Wielu z nas nie potrafi tylko ocenić, co i dlaczego może być dla innych interesujące, oraz nie wie, jak opowiadać historie, aby odbiorcy słuchali nas z zapartym tchem.

 

Każdy z nas ma ciekawą historię do opowiedzenia

 

Po krótkiej zachęcie, ktoś się zazwyczaj przełamuje. Pierwsza historia brzmi na ogół tak:

Studiowałam finanse i rachunkowość. Po studiach pracowałam w firmie logistycznej. Szybko zmieniłam pracę. Od 4 lat pracuję w firmie XY. Jestem z tej pracy zadowolona. Na początku nie było jednak tak różowo. Moja szefowa otrzymała awans, a ja objęłam jej stanowisko. Jestem dumna, że sobie poradziłam, bo dzięki temu jestem dzisiaj tu, gdzie jestem.

Tym oto sposobem uczestnicy, że zaczynają opowiadać historie. Nawet tego nie zauważają. To już ogromne osiągnięcie. Aby przykuwały one jednak uwagę słuchaczy, warto je budować według określonych zasad.

 

Jak opowiadać dobre historie – cztery filary

 

Aby opowiedzieć dobrą historię, musimy zawrzeć w niej cztery elementy:

KONFLIKT. Konflikty pokazują, że stawiamy czemuś czoło. Było trudno, ale daliśmy radę. Dzięki temu widać, jak działamy i jakie mamy umiejętności.

SZCZEGÓŁY. Im więcej detali, tym lepiej. Szczegóły dodają historii kolorów, podnoszą jej atrakcyjność i wzbudzają wiarygodność.

EMOCJE. Słuchacz musi na własnej skórze poczuć emocje, które towarzyszyły tobie w tej sytuacji.

PUENTA. Czego nauczyła ciebie ta historia? Każda dobra historia kończy się jakąś lekcją, czymś, co sprawia, że jesteśmy po jej wysłuchaniu bogatsi.

 

Historia historii nie równa

 

Wystarczy dodać pewne informacje, a historia zmieni się nie do poznania:

Pamiętam ten dzień. Wyszłam z uczelni dumna jak paw. Miałam w kieszeni dyplom mgra finansów i rachunkowości SGH. Głowa pękała mi od wiedzy, a serce ze szczęścia. Przerażała mnie jednak myśl, że nie mam biznesowego doświadczenia. Stał się istny cud. Dostałam pracę w firmie logistycznej pod Warszawą.

Chciałam skapitulować już pierwszego dnia, przy próbie parkowania na błotnistym parkingu przed firmą. Stałam w szpilkach zanurzonych w lessową glebę i powtarzałam sobie: „Długo tu nie wytrzymam”. Byłam odpowiedzialna za dostawę jabłek i truskawek do hurtowni. Dzień w dzień to samo, zamówienia, kontrola, liczenie skrzynek i wyjeżdżających tirów. „Ja chcę robić coś innego!” – krzyczałam sama do siebie w zamkniętym pokoju wynajmowanej kawalerki.

 

Historie, których ludzie chcą słuchać dalej

 

Po dwóch latach męczarni w hurtowni trafiłam do firmy ubezpieczeniowej „Safe Yor Future”. Wow! Świat finansów to zupełnie inna bajka. To jest to! I nagle szok. Po 4 miesiącach moja szefowa dostaje awans, a ja mam zająć jej stanowisko. Myślę sobie: „Mam dopiero 26 lat, a moja odchodząca szefowa prawie 40?! Ja nic nie potrafię!”. I nagle spada na mnie zarządzanie projektami, zespołem, prezentowanie wyników przed zarządem. Nie chcecie wiedzieć, jak się wtedy czułam. To tak jakbym miała przebiec maraton bez ani jednej godziny treningu. Przypomniałam sobie wtedy słowa mojego wykładowcy prof. J. Wasilewskiego, który bardzo często mówił, że: „Pierwszym warunkiem sukcesu jest wiara”.

Było ciężko, ogromnie ciężko. Wiele razy chciałam się poddać. Na szczęście wytrwałam. Dzisiaj jestem szefową już 5 lat. Zarządzam 20-osobowym zespołem, a spotkania z Zarządem prowadzę raz w tygodniu. Swobodnie i bez żadnych obaw. Czuję ogromną satysfakcję z tego, że własnym uporem i wytrwałością przebrnęłam przez dziesiątki trudnych decyzji. Musiałam redukować etaty i rozstrzygałam strategicznych przetargi o wartości milionów złotych. Najbardziej dumna jestem z tego, że się wtedy odważyłam! Warto było podjąć to życiowe wyzwanie. Zachęcam Was! Podejmujcie się nowych zadań. To normalne, że się boimy. Bez tego, nie byłby możliwy żaden sukces.

Dostrzegasz różnicę? Prawda, że ta historia brzmi teraz zupełnie inaczej? Takich przykładów ciekawych historii z biznesowym morałem jest wiele. Oto inna historia z biznesowym morałem.

 

Przygotuj własną historią – zadanie domowe

 

Chcesz opowiadać dobre historie? Spróbuj! Dam Ci pomysł, a ty zastosuj tylko cztery kluczowe zasady storytellingu. Fakty są takie:

Był Sylwester. Razem z żoną przygotowywaliśmy się do wyjścia na bal. W pewnym momencie zadzwonił telefon. Okazało się, że u jednego z naszych Klientów padł system. Przeprosiłem żonę i pojechałem do pracy. Okazało się, że sytuacja jest skomplikowana. Groziła nam utrata dużego Klienta. Pracowaliśmy z całym zespołem kilka tygodni. Klient był bardzo zły.  Udało nam się rozwiązać problem. Dzisiaj nadal z tym Klientem współpracujemy.

Do dzieła! Jako dowód na to, że dobre historie są w zasięgu naszej ręki, obejrzyj wystąpienie Jacka Walkiewicza Pełna moc możliwości. Inne ciekawe historie znajdziesz również na naszym kanale You Tube: Trzy proste historie czy Historia pewnej piosenki Obejrzyj je, a przekonasz się, że każdy z nas ma ciekawe i dobre historie do przekazania, ale sztuką jest te historie umiejętnie opowiadać! Na szczęście tego można się nauczyć!