Skip to content
Menu

Jak dowartościować słuchaczy?

Jak dowartościować słuchaczy? Od wieków wiadomo, że nic tak nie działa na publiczność jak pochwała. Czy to jednak wystarczy, aby przekonać odbiorców do własnego zdania? Zobaczmy, jak robią to amerykańscy prezydenci. 

Czy amerykańscy prezydenci wiedzą, jak dowartościować słuchaczy?

Prezydenci Stanów Zjednoczonych to jedni z najbardziej wyczekiwanych gości w Polsce. Od przebiegu ich wizyty zależą często strategiczne plany naszego kraju w zakresie militarnym i gospodarczym. Tym przyjazdom towarzyszą na ogół świetlane marzenia Polaków o rychłej zmianie lub wręcz o przyszłej potędze kraju nad Wisłą. Stąd każde wystąpienie Prezydenta USA jest przez Polaków bardzo głęboko rozważane. Tym bardziej, gdy pada ono na naszej ziemi.

Nic więc dziwnego, że przemawiający politycy z ogromną ostrożnością dobierają swoje słowa. Tak, aby nikogo nie urazić, nie zniechęcić, a wręcz pokrzepić, zmotywować, dowartościować. Jeśli obiecać, to tak, żeby potem tego słowa można było dotrzymać, lub — w razie potrzeby — bezpiecznie się z niego wycofać.

Trump wie, jak dowartościować słuchaczy, aby zrobić biznes

Donald Trump — miliarder, celebryta, amerykański przedsiębiorca, osobowość telewizyjna oraz polityk. 45. Prezydent Stanów Zjednoczonych. Podobnie jak jego poprzednicy, doskonale wie, jak rozpocząć wystąpienie i jak dowartościować słuchaczy, aby od pierwszych słów zjednać sobie audytorium. Zręcznie i sprawnie operuje słowami, a przy tym wypowiada się pewnie i bez wahania.  Donald Trump nie bez powodu na początku swojego wystąpienia w Polsce powiedział:

Dziękuję bardzo, Panie Prezydencie za bardzo uprzejmą gościnę, której zaznaliśmy. Wasza gościnność była wspaniała. Jesteśmy tu krótko, ale naród polski jest absolutnie fantastyczny. I jak wiecie, Amerykanie polskiego pochodzenia bardzo licznie poparli mnie podczas ostatnich wyborów i bardzo byłem z tego zadowolony. I chcę podziękować. Dla mnie jest to prawdziwy zaszczyt, że mogę być tutaj w Polsce. To wspaniały naród, wspaniały kraj!

Początek Trumpa był całkiem miły i skuteczny. Zamiast wymieniać przez pół godziny dostojnych gości zebranych dokoła, odniósł się jedynie do Prezydenta RP, a potem do narodu polskiego, czyli zwykłych ludzi. Tym bez wątpienia zaskarbił sobie serca naszych rodaków, przyzwyczajonych do tego, że zazwyczaj wymieniani są na szarym końcu długiej listy zacnych postaci.

  Wpadki słowne w wystąpieniach

Trump wie jak dowartościować słuchaczy, aby zrobić biznes

Trump zaczął od tego, co ceni w odbiorcach, a to już jest nie lada sztuka. Po trzecie: odniósł się do tych dobrych cech, które jego słuchacze sami w sobie cenią. Dzięki temu słuchacze będą przekonani, że mówi prawdę, a nie tylko chwali.

Nic więc dziwnego, że to krótkie dowartościowanie wprawiło słuchaczy w bardzo dobry nastrój. Ten nastrój ułatwił Trumpowi zrealizować to, co chciał.

Dowartościowanie to figura retoryczna, która była powszechnie stosowana już w starożytnej Grecji. Ta technika może mieć różną formę w zależności od tego, co chcemy osiągnąć.

Na początku wystąpienia dowartościowanie, a na koniec zgrzyt

W odpowiedzi na gościnność Polaków, Trump daje wyraźnie do zrozumienia, że będziemy musieli ponieść większe koszta:

Cieszę się, że pierwsza dostawa amerykańskiego skroplonego gazu ziemnego dotarła w zeszłym miesiącu do Polski. Być może trochę podniesiemy cenę, ale jesteście trudnym negocjatorem. Już cieszymy się na zacieśnienie więzi gospodarczych pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Polską, związki handlowe, które są zrównoważone i wzajemne. Stany Zjednoczone wcześniej zawierały niekorzystne umowy handlowe. Teraz to się zmieni.

Trump wprawdzie chwali nas, że jesteśmy trudnym negocjatorem, ale mimo to zapowiada, że podniesie ceny gazu. Co więcej, ani słowem nie uzasadnia, dlaczego wcześniejsze stawki były niższe. Gdyby powiedział, że były one promocyjne, bo służyły budowaniu zaufania, sojuszu itp., wtedy mielibyśmy wrażenie, że to USA poniosło koszty tej inwestycji. Tymczasem, Prezydent USA mówiąc, że zmieni „niekorzystne umowy handlowe”, stawia nas, swoich gościnnych gospodarzy w pozycji kraju wykorzystującego Amerykę. To zdanie wskazuje, że wszystkie wcześniejsze pochwały były tylko trickiem – a trick widoczny staje się nieskuteczny. Dobre wrażenie znika, a bezpośredni styl wypowiedzi Trumpa niebezpiecznie graniczy z bezczelnością.

Niestety Trump osiągnął swój cel, bo zasłodzone audytorium wyparło całkowicie ten niekorzystny dla naszego kraju fakt. Dowartościowanie słuchaczy odcięło im dostęp do chłodnej analizy treści. Choć może się to wydawać nieetyczne, to jednak warto posiąść sztukę budowania mostów ze słuchaczami.

  Perswazja szkolenie - zaczynamy od empatii

Zobacz również