Skip to content
Menu

Orędzie noworoczne prezydenta i premiera – kto wypadł lepiej?

Premier Tusk wygłosił orędzie noworoczne w sobotę 30 grudnia 2023 r. Prezydent Duda przemówił do Polaków dzień później. To doskonała okazja, aby porównać wystąpienia obydwu mężów stanu. Kto wypadł lepiej? Oto nasze wnioski.

Kto lepiej rozpoczął swoje orędzie noworoczne: premier czy prezydent?

Donald Tusk rozpoczął swoje orędzie noworoczne z wyraźnym entuzjazmem.

Drodzy państwo, powoli żegnamy rok 2023. Co to był za rok, w historii Polski zapisze się jako czas przełomu. Chcę Wam za ten rok podziękować. Było to trudny rok, pełen wielkich emocji, sporów, ale też obywatelskiego przebudzenia i tryumfu demokracji. Udało nam się pobić rekord wyborczej frekwencji. Mijające miesiące nauczyły nas, że niemożliwe staje się możliwe. I dziś ja w telewizji publicznej już jako premier mogę powtórzyć przed wami ślubowanie, które złożyłem podczas marszu miliona serc.

Orędzie noworoczne Premiera Tuska
Premier Donald Tusk | Foto: KPRM/YouTube

A jak swoje orędzie otworzył prezydent Andrzej Duda?

Drodzy Rodacy, Szanowni Państwo!
Kończący się właśnie rok był rokiem zmiany w polskiej polityce. Po ośmiu latach zmieniła się w naszym kraju większość parlamentarna, zmienił się premier, zmienił się rząd. Ale nie zmieniło się najważniejsze zadanie, jakie stoi przed rządzącymi. To konieczność dbania o bezpieczeństwo naszej Ojczyzny. O bezpieczeństwo Polek i Polaków. Tak było w 2023 roku i dokładnie tak samo będzie w rozpoczynającym się właśnie 2024 roku!

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że obydwa wstępy są starannie przygotowane i przyjazne. Obydwaj mówcy wspominają o istotnej zmianie, jaka dokonała się w 2023 roku na polskiej scenie politycznej. Widzimy jednak, że odmiennie interpretują te zdarzenia. Wg premiera Tuska zmiany te są sukcesem całego narodu i zasługują na pochwałę, tym bardziej że całkiem niedawno taki sukces wydawał się niemożliwy do osiągnięcia.

Orędzie noworoczne Prezydenta Dudy

Prezydent Duda nie przypisuje zmianom, które nastąpiły w polskim parlamencie, historycznego znaczenia. Mówi o nich bez emocji, czysto informacyjnie. Akcentuje wyraźnie dopiero słowa, które mówią o tym, co — wg prezydenta — jest powinnością rządzących.

Treść wystąpienia przekłada się na mowę ciała mówcy. Tusk jest uśmiechnięty, pogodny, entuzjastycznie nastawiony. Gestykuluje luźno i swobodnie. Duda jest zdystansowany, chłodny, a w pewnym momencie wręcz spięty. Stoi sztywno przed amboną, jakby był przykuty do podłogi — jego ciało nie drgnie nawet na milimetr. Kurczowo trzyma się mównicy. Podnosi dłonie tylko po to, aby podkreślić wagę ciążącej na rządzących odpowiedzialności. Od Tuska bije sympatia, życzliwość i nadzieja, a Duda wzbudza powagę i obawy. Biorąc to pod uwagę, zdecydowanie lepiej zaczął swoje orędzie noworoczne Tusk. Przykro nam Panie Prezydencie, ale Pana orędzie noworoczne od pierwszych słów sprawiło, że w naszych domach powiało grozą. ☹

Orędzie noworoczne – z jakim przekazem zwrócił się do nas premier?

W dalszej części przemówienia Tusk zdał krótki raport z realizacji złożonych obietnic wyborczych. Podtrzymał również główne założenia rządowego planu koalicji 15 października:

— Zwyciężymy — to już się stało. Rozliczymy zło — to już się dzieje. Naprawimy krzywdy — to też już zaczynamy. I najważniejsze — pojednamy. Wiem, że pojednanie będzie prawdopodobnie najtrudniejszym zadaniem — stwierdził Tusk. — Ale wierzę, że i tym razem niemożliwe stanie się możliwe. Wierzę, że Polacy odrodzą się jako jedna wspólnota, jako wielki, silny naród i nie spocznę, dopóki to się nie stanie — dodał.

  Jak ćwiczyć głos, aby brzmiał jak dzwon?

Premier opowiedział też o zadaniach na kolejny rok. — Wszystkim nam marzy się normalność, zgoda i pewność jutra. To zadanie na nadchodzący rok. Postawimy sprawy z głowy na nogi, zaufamy znowu nauce, ekspertom i zdrowemu rozsądkowi. W polityce międzynarodowej odbudujemy naszą pozycję i znaczenie. Kłótnie z sojusznikami zastąpimy twardą, ale przyjazną rozmową o naszych interesach i szukaniem tego, co wspólne — zapewnił. — W tych niebezpiecznych czasach Polska nie będzie już samotna, a że są niebezpieczne, potwierdziło się choćby wczoraj, gdy naruszona została nasza przestrzeń powietrzna — dodał. Podkreślił, że ważne jest, by dziś „mówić prawdę i tylko prawdę”. — Przywrócimy słowom ich prawdziwe znaczenie, a patriotyzm nigdy już nie będzie zasłoną dla nieuczciwości, czy zwykłego złodziejstwa. Będziemy ze sobą uczciwie i z szacunkiem rozmawiać. To wam gwarantuję — zapewnił premier.

Tusk mówi bardzo otwarcie o trudnych sprawach. Mówi o rozliczaniu, ale nikomu nie grozi i nikogo nie straszy. Mówi, że dużo spraw trzeba naprawić, ale jednak nikogo nie napiętnuje. Mówi stanowczo, a jednak z wyczuciem. Akcentuje mocno wątek solidarności i pojednania, a więc odwołuje się do wartości, które były kiedyś Polakom szczególnie bliskie. Nawołuje do szczerego dialogu, który jest fundamentem porozumienia. A zatem znów przebija się zza tych słów optymizm i nadzieja. Przeciwnicy, widzą to inaczej i twierdzą, że orędzie noworoczne premiera było mdłe, nijakie i kłamliwe. A inni zwolennicy?

Jak internauci oceniają orędzie noworoczne Tuska

Orędzie noworoczne 2023 — z jakim przekazem zwrócił się do rodaków prezydent?

Przekaz prezydenta był znacznie mniej optymistyczny:

— Poważne zagrożenia zewnętrzne dla naszej Ojczyzny nigdzie nie zniknęły. Za naszą wschodnią granicą nadal toczy się pełnoskalowa wojna. Dlatego musimy cały czas wzmacniać i modernizować polską armię. Wzmacniać sojusze. Nie może być odwrotu od tej polityki. Bezpieczeństwo Polski nie ma ceny! A dla mnie jest i będzie najważniejszą polską sprawą! — przypominał, apelował i przestrzegał Duda. Z jednej strony zadeklarował wolę współpracy, ale też zaznaczył, że może być to trudne.

Prezydent jednoznacznie potępił działania koalicji rządzącej wobec mediów publicznych: — (…) rządzący mogą reformować media publiczne, ale musi się to odbywać zgodnie z prawem. Zawsze byłem i jestem na taką dyskusję dotyczącą zmian prawnych otwarty. Jednak z mojej strony nigdy nie będzie zgody na łamanie Konstytucji. A z taką sytuacją mamy obecnie, niestety, do czynienia.

Prezydent zapowiedział, że „z całą mocą i zgodnie ze swoimi konstytucyjnymi uprawnieniami” będzie przeciwstawiał się wszelki działaniom takim, jak próby podejmowania ważnych decyzji za pomocą sejmowych uchwał. Wezwał też koalicję rządową, aby zaczęła przestrzegać zasad demokratycznego państwa prawa i szanować obywateli bez względu na ich poglądy polityczne. — To powinny być Wasze polityczne postanowienia noworoczne! — zagrzmiał Duda i ostrzegł przed grożącymi konsekwencjami: — Trzeba to sobie jasno powiedzieć: chaos prawny oraz konflikt wewnętrzny w Polsce prowadzi do osłabienia naszego państwa, a w konsekwencji osłabienia naszego bezpieczeństwa.

W tym momencie zrobiło się już bardzo nieprzyjemnie i niezręcznie. Duda miał cały czas chłodny wyraz twarzy. Jego orędzie noworoczne zmieniło się w ciąg oskarżeń, przestróg i gróźb, skierowanych do przedstawicieli koalicji 15 października. To emocjonalne uniesienie było spójne ze słowami. Czy to znaczy, że orędzie noworoczne Dudy nam się podoba?

  Jak ciekawie mówić o liczbach?

Otóż nie. Mamy olbrzymi problem z wiarygodnością prezydenta. Gdy poprzednio rządzące ugrupowanie, z którego prezydent się wywodzi, wprowadzało dyskusyjne zmiany w prawie, wówczas prezydent te zmiany podpisywał. Profesor Jan Zimmermann, promotor pracy doktorskiej Andrzeja Dudy, na pytanie dziennikarzy TVN24 o orędzie noworoczne prezydenta odpowiedział jednoznacznie: — Łamał tę konstytucję przez osiem lat wiele razy i teraz mówienie o tym, że on jest strażnikiem konstytucji i że on będzie walczył o to, żeby ekipa rządząca konstytucji nie łamała, to jest jakieś — bardzo delikatnie mówiąc — nieporozumienie, a właściwie to taka pełna hipokryzja — ocenił profesor Zimmermann.

Warto być świadomym, że każdy mówca kształtuje swoją wiarygodność nie tylko podczas wystąpienia. Pracujemy na swój autorytet cały czas, podejmując różnorodne aktywności, nawet te niezwiązane bezpośrednio z pełnioną przez nas funkcją. Jeśli publiczność wie, że mówca co innego mówi ze sceny, a co innego robi w rzeczywistości, to jest on niewiarygodny, a jego apele są przeciwskuteczne. Trudno się dziwić, że dla zwolenników obecnej koalicji rządzącej orędzie noworoczne Dudy było wręcz ironiczne i fałszywe.

No i jeszcze jedna kwestia. Trudno nie zauważyć, że orędzie noworoczne prezydenta miało wyraźnie polityczny charakter. Prezydent, prowadził polemikę z rządzącą koalicją, wysyłając między wierszami sygnały w stylu: „Byłem, jestem i będę obrońcą PiS-u”. Prezydent wygłosił więc orędzie noworoczne do polityków, a nie do Polaków.

Jak prezydent i premier zakończyli swoje orędzie noworoczne?

Kończąc swoje orędzie noworoczne, prezydent Andrzej Duda przypomniał o:

— zbliżających się rocznicach: 25–lecia przystąpienia Polski do Sojuszu Północnoatlantyckiego oraz 20–lecia wejścia Polski do Unii Europejskiej;

— strategicznych wydarzeniach takich jak: lipcowy szczyt Sojuszu w Waszyngtonie, wybór nowych władz Unii Europejskiej, przygotowania do naszej prezydencji w Radzie UE w pierwszym półroczu 2025 roku.

Przypomniał też, że „obecność Polski w NATO, jak i w Unii to fundamenty naszego bezpieczeństwa. (…) To polska racja stanu!” i podkreślił, że „obecność w Unii i w NATO wymaga ciągłego zabiegania o realizację polskich interesów”, wśród których priorytetem jest „większe zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w Europie, o rozszerzenie Unii na wschód i południe oraz wzmocnienie bezpieczeństwa energetycznego”.

Przechodząc do polityki międzynarodowej, prezydent zneutralizował srogi i grzmiący ton swojej wypowiedzi. Zmiana tematu była mu potrzebna, aby łagodniej zakończyć orędzie noworoczne: „Pomimo wielkich emocji, jakie mamy w polskiej polityce, licznych niepokojów na świecie i wielkiego dramatu wojny, która rozgrywa się za naszą wschodnią granicą, niech to będzie dla Polski, dla polskich spraw i polskich rodzin dobry rok. Niech to będzie dla Państwa dobry rok w życiu osobistym i zawodowym. Życzę Państwu zdrowia, szczęścia, miłości i spokoju. Szczęśliwego Nowego Roku!”.

Uff… kamień spadł mi z serca, gdy prezydent zakończył swoje orędzie noworoczne. Podał w nim tak wiele złowróżbnych informacji, że potrzebowałem czasu, aby się podnieść. Takie słowa mogły co niektórych wprawić w traumatyczny nastrój, i to na Nowy Rok! Prezydent Andrzej Duda wykorzystał orędzie noworoczne do politycznej gry, a jego przekaz utrwalał podziały między Polakami, zamiast je niwelować.

  Co traci mówca, gdy chwali sam siebie?

Zupełnie inaczej zakończył swoje orędzie noworoczne Donald Tusk. Powiedział on, że „nasza ojczyzna odrodzi się jako nowoczesne, silne państwo”. — Wasze państwo. Państwo pracujące dla każdej i każdego z was, bo ono należy do was i tylko do was — podkreślił. Na koniec zachęcił, aby jutro, a więc w Sylwestra, bawić się i choć na chwilę zapomnieć o codziennych troskach. — A od poniedziałku, znaczy od wtorku, no właściwie większość z was od środy, ale bierzmy się, tak czy inaczej, wszyscy do wspólnej pracy, żebyśmy za rok uznali, że 2024 r. był dla nas wszystkich, dla Polski, rokiem szczęśliwym i bezpiecznym, rokiem dostatku i pojednania. Szczęśliwej Polski już czas. Tego nam wszystkich serdecznie życzę — zakończył premier.

Nie ukrywam, że jestem pod wrażeniem krasomówczych umiejętności Donalda Tuska. A czego dokładnie? Tego, że potrafi on dobrze wyczuć nastroje i potrzeby audytorium. Stąpa po grząskim gruncie, a jednak mówi o trudnych sprawach otwarcie i konkretnie. Ma wiele powodów, aby rzucić się do gardła swoim adwersarzom, a mimo to zachowuje takt i umiar, waży każde słowo. Ma wiele powodów, aby stracić wiarę w ludzi, a jednak cały czas nawołuje do pojednania i odbudowy zaufania. Choć jego oponenci budowali swoje kariery, dzieląc Polaków, on chce ludzi łączyć. To właśnie ujęło mnie najbardziej w orędziu premiera. Tego właśnie zabrakło mi w orędziu prezydenta.

Aby ta analiza nie była jednostronna, przywołam fragmenty wywiadu prof. Jerzego Bralczyka dla „Przeglądu” („Język polski w czasach zarazy politycznej”, Przegląd, 25.09-1.10.2023, str. 10.), które odnoszą się ogólnie do publicznych wypowiedzi prezydenta i premiera. Na temat tego pierwszego prof. Bralczyk mówi tak:

Prezydent Duda wygłasza poszczególne słowa, patrząc w górę – mamy tu patos w czystej postaci. Nie znoszę patosu.

My również zgadzamy się, że patos niszczy wiarygodność mówcy. A co prof. Bralczyk sądzi o publicznych wystąpieniach Tuska?

To, co u Tuska trochę mnie razi, to rodzaj żargonu młodzieżowego, takie określenia jak bambik. To jest pod publiczkę. Lub permanentne zwracanie się po imieniu czy per ty do swoich przeciwników.

Tyle prof. Bralczyk. Nasze stanowisko już znasz. Jest ono bliskie temu, co obrazowo wyraziła jedna z anonimowych czytelniczek portalu Onet:

Wyszedł normalny gość, z uśmiechem wygłosił krótką życzliwą przemowę. Nie krzyczał, nie zaciskał ust, nie machał rękoma, nie walił w pulpit pięścią.

Naszym zdaniem, opinia ta pokazuje, czego wiele osób szuka w wypowiedziach polityków, a także w wystąpieniach wszelkich mówców: naturalności, normalności i życzliwości zamiast: sztucznego patosu, strachu i agresji. Tego właśnie sobie i Wam życzymy w Nowym Roku!

A jeśli chcesz w 2024 roku rozwinąć swoje umiejętności krasomówcze, zapraszamy na Szkolenie z Wystąpień Publicznychkurs retorykiwarsztaty storytellingu lub szkolenie z autoprezentacji. Na tych szkoleniach wzbogacisz swój warsztat mówcy i zacznie wykorzystywać sprawdzone narzędzia i metody, które pozwalają prowadzić słowami do celu. W tej drodze będzie ci towarzyszył doświadczony trener wystąpień publicznych.

Zobacz również: